Jeśli nie mówię – chcę mówić. Jeśli mój głos się męczy – żeby się nie męczył. Jeśli nie umiem [r] – chcę umieć! Cele terapii logopedycznej wydają się oczywiste. Czy rzeczywiście?

Po prostu

Osoba zgłaszająca się do logopedy liczy na rozwiązanie problemu, z którym przychodzi. To zrozumiałe, pożądane i można byłoby w tym miejscu zakończyć rozważania. Miarą jakości usług logopedycznych i skuteczności samego terapeuty są przecież wymierne efekty jego pracy. Sympatyczne spotkania i miło spędzony z logopedą czas nie zastąpią usunięcia wady wymowy. Klient musi być wysłuchany, potraktowany podmiotowo a atmosfera na zajęciach jest niezmiernie istotna. To jednak nie wystarczy, by uznać logopedę za dobrego specjalistę. Dlaczego zatem chcę roztrząsać, z pozoru oczywistą, kwestię celów w logopedii?

Punkt widzenia

Nie mówię [r] – chcę je mówić i uznam terapię za skuteczną, jeśli się nauczę. To punkt widzenia klienta, który wpływa na jego nastawienie przed zajęciami, zaangażowanie w trakcie terapii i ocenę pod koniec procesu nauki głoski [r]. Jest słuszny.

Logopeda patrzy jednak nieco inaczej. Jego zadaniem jest nie tylko nauczenie swojego podopiecznego tego trudnego dźwięku. Terapeuta musi dowiedzieć się przede wszystkim, dlaczego jego klient nie opanował [r] dotychczas. Proces zaczyna się od diagnozy. To bardzo ważne, bo znalezienie przyczyn problemu, ułatwi znalezienie rozwiązania. Zupełnie inne kroki będzie należało podjąć, jeśli okaże się, że występuje wada słuchu, jeszcze inne, gdy logopeda stwierdzi skrócone wędzidełko języka, podobnie w przypadku zaburzeń miofunkcjonalnych.

Logopeda nie może wymusić pojawienia się [r] – to byłoby działaniem objawowym, mało skutecznym a niekiedy wręcz pogłębiającym problem. Podobnie jak w medycynie, logopeda powinien najpierw usunąć przyczynę i w ten sposób stworzyć optymalne warunki do pojawienia się [r]. Świadomie używam tu słowa „pojawienia się” – w przypadku niektórych głosek tak właśnie wygląda proces terapeutyczny. Często usprawnienie narządów mowy, usunięcie zbędnych napięć i przeszkód wymaga minimalnego zaangażowania w „nauczanie” jak wypowiadać daną głoskę. Głoska bowiem… pojawia się sama!

Ale przecież…

Zdarza się, że rozbieżność celów nieco utrudnia terapię. Aby tego uniknąć, konieczna jest skuteczna komunikacja pomiędzy osobą prowadzącą terapię a osobą w niej uczestniczącą. Logopeda powinien traktować pacjentów podmiotowo, jako równoprawnych partnerów, uczestniczących w procesie terapeutycznym, a nie jedynie kogoś poddawanego terapii. To ważne, nawet jeżeli pacjenci kwestionują poprawnie postawioną diagnozę i ignorują wskazania i zalecenia. Może właśnie dzięki skutecznej i partnerskiej komunikacji takie sytuacje stałyby się rzadsze.

Niekiedy pacjenci wolą nie wiedzieć, co dają im konkretne ćwiczenia. Zdają się na logopedę, który prowadzi ich i wyznacza kolejne zadania. Realizacji celu pilnuje logopeda. Taka strategia przydaje się w pracy z osobami, które analizują każdy detal, mają wysoką potrzebę kontroli. Przykładowo (i to dosłownie!), kiedy terapeuta zaproponuje ćwiczenie relaksacyjne, taka osoba usiłując się rozluźnić za wszelką cenę – jeszcze bardziej się zestresuje i usztywni.

Są jednak osoby, które chcą wiedzieć, „co daje” dane ćwiczenie, wolą, żeby pokazać im kilka opcji, wytłumaczyć jakie procesy zachodzą w organizmie w trakcie pracy. Nadmiar szczegółów nie przytłacza ich, a wręcz przeciwnie – pomaga w świadomym realizowaniu założonych celów.

Fałszywe cele

Może się zdarzyć, że najbardziej prosty i oczywisty cel stanie się pułapką dla ćwiczącego. Przykładowo, idealna dykcja. W warsztacie osoby zawodowo posługującej się głosem wyrazistość artykulacyjna to podstawa. Niestety, dykcja wciąż kojarzy się wielu osobom z napięciem, wystrzeliwaniem w morderczym tempie zbitek spółgłoskowych i dokuczaniu sobie łamańcami językowymi. Są mówcy, których jedynym treningiem mówienia jest bieżąca praca i ewentualnie szybkie, krótkie rozgrzewki w samochodzie, w toalecie przed lustrem, pomiędzy nagraniami. Tempo nie sprzyja swobodnemu mówieniu. Za dobrą dykcję trzeba będzie „zapłacić” szybszą męczliwością głosu i zaostrzeniem się problemów ze stawami skroniowo-żuchwowymi.

Kto wyznacza cele?

Aby uniknąć nieporozumień, konieczny jest dialog. Proces terapeutyczny to współpraca logopedy i pacjenta, klienta, ucznia. Wstępne cele tego drugiego zderzają się z diagnozą i zaleceniami tego pierwszego. Rzeczowa analiza potrzeb klienta, możliwości terapeuty i wielu innych czynników pomoże w wyznaczeniu kierunku, w jakim powinna się potoczyć terapia. Cele można zmieniać i aktualizować, można się o nie kłócić i o nich dyskutować. Najważniejszy w terapii jest jednak nie cel – a człowiek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.