Że co? To po co ta cała logopedia? Przecież chodzi o uczenie się pięknego mówienia! Otóż… i tak, i nie. W logopedii chodzi o coś zupełnie innego, mimo że ładne mówienie to najbardziej pożądany efekt.

Pani od mówienia?

Wpis inauguracyjny i od razu prowokacja! Pierwsze skojarzenia z logopedią? Pani od mówienia „er”, zabawa przed lusterkiem, kilkoro dzieci powtarzających łamańce językowe. A naprawdę to wcale tak nie wygląda!

U mnie zupełnie nie tak to wygląda – zamiast pani jest brodaty facet, a oprócz „erki”, lustra i łamańców jest całkiem sporo ćwiczeń na siedząco, stojąco i… leżąco! Nie ma też grupek, bo pracuję indywidualnie. Wyjątkowo konsultuję rodzeństwo albo pokazuję ćwiczenia rodzicom i małżonkom swoich Podopiecznych.

Co u innych logopedów? Uczymy osoby po udarach i wylewach, pomagamy w komunikacji dzieciom z niepełnosprawnościami, trenujemy aktorów i lektorów, ćwiczymy z ludźmi, którzy stracili głos na chwilę, na dłużej, albo na zawsze i uczą się mówić bez krtani. Każde z nas specjalizuje się w czymś innym. Nie chodzi jedynie o mówienie, ale także o komunikację, głos, swobodę wyrażania siebie!

Pięknie? E tam!

Gdyby całą energię logopedycznego zapału przeznaczyć na uczenie ładnego mówienia, pięknego głosu i estetycznej komunikacji, można byłoby nam zarzucić oszustwo! „Przecież o taki efekt właśnie chodzi! Za to płacę!” – zakrzyknie ktoś, a ja odpowiem, że nie… ma racji.

Jak to? Ktoś chce osiągnąć konkretny cel! To bardzo dobrze! Moim zadaniem, jako profesjonalisty, jest znalezienie PRZYCZYNY problemu, nieważne, czy będzie to seplenienie, reranie, chrypka, czy brak mowy w wieku sześciu lat.

Co dalej? Muszę zaproponować nasze dalsze kroki i strategię usunięcia przyczyn problemu. Może się okazać konieczna pomoc innych specjalistów! Kiedy już rozpoczniemy zajęcia, poprawie ulegną różne aspekty głosu i mowy – w tym zrealizujemy na pewno nasz początkowy cel – piękno!

A gdzie na skróty?

Nie ma. Dlaczego nie mogę zaproponować „10 ćwiczeń na…” albo „5 trików w buzi”? Najprawdopodobniej nie zadziałają, albo będą działać doraźnie, na chwilę. W dłuższej perspektywie pogorszą sytuację. Wiele z „domowych” sposobów na trening dykcji kończy się wzmożeniem napięcia mięśniowego, utrwaleniem nieprawidłowych nawyków, odruchów i funkcji. O korku od wina – zapomnijcie!

Co proponuję w zamian? Zostań ze mną na dłużej, w swoich wpisach, filmikach, memach i wrzutkach na pewno wyjaśnię. A po ćwiczenia zapraszam w realu!

Linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia linijka do zjedzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.